Życiowo #3 - Wyczulenie zawodowe

19:07:00

Witam serdecznie!
Uświadomiłam sobie, że baaaardzo (to "aaaa "absolutnie nie jest przesadzone) dawno nie dodawałam jakiejkolwiek prawowitej notki na tym blogu. Za kilka dni wszystko wszystko powinno się ustatkować,  ponieważ nie będę musiała wkuwać terminów i treści na konkurs z polskiego, którego temat przerabiam co dzień od jakichś dwóch tygodni. Zadane książki nie są, aż tak wymagające, ale i tak postanowiłam się na nich skupić i poznać je w stu procentach.
Planowałam napisać ich recenzje, ale jeszcze się nad tym zastanawiam. Książki są stosunkowo stare i znane przez wielu z was, ale zobaczę co da się jeszcze z nimi zrobić :)

To tyle moich przemyśleń.
Teraz kolejna część serii życiowo :) Bawcie się dobrze :)


Wyczulenie na wszystko!
Tytuł dzisiejszej notki jest enigmatyczny. Mógłby wprawdzie dotyczyć wyczulenia na wszelkie możliwe czynniki, ale postanowiłam wybrać ten, który odnosi się głównie do nas- Książkoholików  i nerdów różnego pokroju, czyli... WRODZONA WRAŻLIWOŚĆ NA NIEPRAWIDŁOWOŚCI (czyt. zwracanie uwagi na błędy, które ludzie popełniają wypowiadając się o naszych ulubionych książkach, komiksach czy filmach; wewnętrzna walka ze sobą w chwili, kiedy nachodzi nas myśl, ażeby kogoś poprawić).
Do tego możemy dodać podatność na błędy ortograficzne i można oszaleć.
Trudno coś na to zaradzić, ponieważ odkryłam, że w wielu przypadkach to po prostu mija. Ale chciałabym przedstawić problem bliżej.

Jak być fanem i nie zwariować?
Wielu z was ma na pewno swoją ulubioną serię książek albo dajmy na to serial. Pogłębiacie swoją wiedzę na ten temat, cieszycie się, że wiecie więcej. Chcecie czasem z kimś o tym porozmawiać, ale wasi przyjaciele, bądź rodzina wydaje się obojętna lub po prostu nie zna się na tego typu rzeczach. Dyskusja w takiej sytuacji to nie inteligentna forma rozmowy. Co z tego, że uda wam się wygadać, skoro wszystkie informacje, które tak dokładnie opisaliście zostaną odbite przez "publiczność"?

No tak, to bardzo smutne. Ale da się temu zaradzić.
To trochę ryzykowne stwierdzenie, ale dobrym sposobem na pozyskanie "widzów" jest założenie bloga. 

 Nawet jeśli nie piszecie wspaniale (zupełnie tak jak ja) macie szansę wypisać wszystkie zagadnienia jakie kotłują się wam gdzieś w umyśle i podzielić się nimi z innymi fanami. Przecież wielu z nich dopiero zaczyna wędrówkę po światach danych książek czy innych form sztuki, a wy, właśnie wy możecie im pomóc w stawianiu pierwszych kroków. Kolejnym z plusów jest to, że uda ci się wyedukować pełnoprawnych fanów- tych, którzy będą wiedzieli cokolwiek na temat obiektu swojej uwagi, a nie tych których podnieca tylko jedna postać lub wątek.
Robię sobie w tym momencie konkurencję, ale nie żałuję tego. Załóżcie bloga, jeśli tylko macie taką potrzebę! Warto, naprawdę warto.

Mam takie chwile w życiu codziennym, kiedy załamuję się poziomem edukacji u fanów np. seriali. Co z tego, że znają tytuły wszystkich odcinków, od a do z skoro nie potrafią się wbić w fabułę i opowiedzieć głównej historii. Nie obchodzi mnie to iż znają imiona i nazwiska członków obsady, bo to zwyczajnie nie potrzebne. Najbardziej podatne na takich "prawdziwych fanów" są seriale podparte o książki lub komiksy (np. moje ulubione Gotham). Część publiczności, która po prostu lubi od czasu ,do czasu obejrzeć sobie odcinek podłapuje plotki i teorie spiskowe, które rozsyła "eskadra pseudospecjalistów". Wiem, że to może być przesada, ale dla fanów to bardzo ważna rzecz. W tym moim poście zawarta jest moja frustracja, wobec takich sytuacji więc proszę się nie obrażać jeśli kogoś tym uraziłam :)

Jak być poprawnym i nie zwracać uwagi na błędy ortograficzne?
Chyba wszyscy słyszeliśmy kwestie typu "Cofać się do tyłu", "poszłem", "wyłanczać". "w każdym BĄDŹ razie". Kiedy to zdarza się komuś w pobliżu, nasze zmysły się wyostrzają i jesteśmy gotowi wykonać szarżę na tego człowieka (przynajmniej ja się tak czuję). To jednak nie jest dobry pomysł, a trzeba się jakoś powstrzymać. Jeśli to dla was bardzo skomplikowany proces (jak u mnie) starajcie się po prostu milczeć. Może rana na duszy poprawnego mówcy nie zagoi się szybko, ale oszczędzimy sobie nerwów. Takie natręctwo najczęściej występuje u ludzi, którzy dużo czytają i znają się na języku polskim. To taki mały minus najpoprawniejszej polszczyzny :)


Jeśli ten post pomógł wam, choćby w kwestii z nim nie związanej, dajcie znać w komentarzach. Dziękuję z góry za uwagę :)

                                                                                                   





You Might Also Like

1 komentarze

  1. W przed ostatnim akapicie brakuje Ci literki "ę" (przynajmniej ja si tak czuję) :D
    Również mam czasem problem, że jestem zakochana w jakiejś serii książek a nikt z otoczenia się tym nie interesuje. Co do poprawiania błędów w mowie czy pisaniu, osobiście nie mam nic przeciwko temu, gdy ktoś mi zwróci uwagę, a sama to robię sporadycznie, przyzwyczaiłam się, że niektórzy się nie nauczą mówić np. "poszedłem", zamiast "poszłem" :) Cofanie się do tyłu jeszcze nie jest aż takie złe, słyszałam kiedyś, jak ktoś cofnął się do przodu! :D

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.