Akcja- Reakcja #1- i już wydanie specjalne!

19:12:00

Witam!

Dzisiaj rozpocznę nową serię, o której mieliście szansę przeczytać w notce o moich projektach. Bez dalszego przedłużania rozpocznę zabawę.
Szczerze mówiąc miałam odroczyć rozpoczęcie nowej serii na następny tydzień, ale zdarzyło się coś czego nie spodziewałam się w najśmielszych oczekiwaniach. Część z was z pewnością mnie zrozumie. Część z was ma swoich idoli, ulubionych aktorów czy wirtualnych crush'ów :) Bardzo chcecie się z nim/nią spotkać, chociażby nawiązać kontakt przez internet, ale jak to zazwyczaj bywa- po prostu nie ma się szczęścia albo pomysłu na zwrócenie jego/ jej uwagi.

Ja nie miałam pomysłu, ale za to miałam ogrrrrromne szczęście albo dobry dzień.


AKCJA: TWITTER TO CUD


   (chodzi o Cory'ego Michael'a Smith'a- ten na zdjęciu po prawej)

REAKCJA:

Faza pierwsza:
- Nic ciekawego na tym twitterze...z resztą to chyba dlatego tak często na niego nie wchodzę...
Nagle, przeglądając powiadomienia, które od wielu tygodni praktycznie się nie zmieniały zauważyłam całkiem znajomy profil. *głęboki wdech*
- JEZUS MARIA CORY MICHAEL SMITH!- chciałam krzyczeć, ale ograniczyłam się do znaczącego, przesadzonego uśmiechu, którym zwykle obdarowuję brata, kiedy "coś się kroi".
- Ale ze mnie farciara!- *prychnięcie podobne do śmiechu* rzeczywiście to było czyste szczęście albo po prostu obiekt mojego fangirlu lubi być chwalony. Najlepsze jest to, że napisałam jeden, jedyny tweet i od razu został zauważony *dziki taniec zwycięstwa*.

Faza druga:
-Konrad, no zobacz...- mówiłam, napastując  kursorem małe zdjęcie profilowe ulubieńca- ...Zobacz kto to.
Brat zbliżył się do ekranu i uśmiechnął się porozumiewawczo. Nie przejawił jednak równie wielkiego entuzjazmu co ja. Kontynuowałam taniec zwycięstwa, nie zważając na obojętność współfana.

Faza trzecia:
Sprawdziłam datę polubienia tweeta.
-To było cztery dni temu?- przygarbiłam się jeszcze mocniej niż zwykle. Po chwili jednak, wrócił do mnie fangirlowy wigor i zaczęłam się chwalić osiągnięciem na Snapchacie, twitterze i postanowiłam podzielić się z wami moim przeżyciem w "Akcji-reakcji".

Jeszcze małe podsumowanie w postaci wymownej reakcji:
-Ajhdkajdhakjsdhkajsfgkdkasjfkajsgkasjfagfjlafglkajg.
To wyraża więcej niż tysiąc słów.

Mam świadomość iż ta notka nie jest do końca dopracowana. Przyznaję się do tego. Pisałam ją w pośpiechu i pod wpływem ekscytacji wywołanej... wiecie czym. To tylko kilka słów na moją obronę. A za niedługo w kinach "Insurgent", więc reakcja na zwiastun powinna pojawić się już wkrótce. 

Czy też mieliście podobną sytuację? Czy mieliście podobne odczucia? Może macie jakiś pomysł na akcję, która mogłaby być poddana mojej reakcji? Piszcie w komentarzach. Liczę na was!



                                                                             Rozdygotana z ekscytacji, ściskam i pozdrawiam,
                                                                                                                                   K.






You Might Also Like

2 komentarze

  1. Jedna z blogerek napisała recenzję książki pewnego zagranicznego autora i on na nią trafił, opublikował link na swoim facebooku, więc można zostać zauważonym wcale się tego nie spodziewając :)
    Ja np. uwielbiam muzykę Example. To również fantastyczny człowiek, który nie ignoruje fanów i zdarza mu się odpowiedzieć na komentarz. Na mój odpowiedział i jak to zobaczyłam to skakałam ze szczęścia jak głupia ^^ taki los fanów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To fajnie, że zostałaś zauważona. Post wcale nie jest niedopracowany, bo moim zdaniem właśnie taka powinna być akcja-reakcja, jak najbardziej spontaniczna ;)

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.