Moja na wpół kreatywna powieść

20:13:00

Witam!

Czy kiedykolwiek słyszeliście stereotyp o tym, że blogerzy książkowi to niespełnieni pisarze? Trudno stwierdzić czy to prawda, ale nie o tym dzisiaj chciałam wspomnieć :) W notce o moich projektach uwzględniłam też ten, który nazywam powieścią. Chciałam się dzisiaj podzielić z wami moim autorskim, oczywiście wykreowanym przeze mnie światem. Nareszcie można odetchnąć, bo w tej notce będzie dużo mowy potocznej! Turlajmy się w pociesznym śmiechu :D



Gdzie, kiedy?
Nie jestem pisarką, mam piętnaście lat, ale tworzenie fabuły, a szczególnie postaci sprawia mi nieprawdopodobną przyjemność, co sprawia, że czasem rozpływam się poddana literackiej ekstazie. Okej, miało być więcej mowy potocznej.

Osadziłam bohaterów w przyszłości. Wydaje się, że wzorowałam się na popularnej dystopii dla mnie i moich rówieśników. Nie zaprzeczam, ale muszę wysunąć kilka słów na swoje usprawiedliwienie. W tym momencie staję się swoim własnym adwokatem.
Powieść jednocześnie jest dystopią i jej przeciwieństwem- utopią. Trzeba tylko spojrzeć z perspektywy różnych bohaterów. Skoro już istnieje taki podział postaci, to trzeba dodać ten bardziej fizyczny. Ludzie genetycznie poszkodowani. Wiem "kolejna książka dla młodzieży o mutantach blablalbla...", jednakże niektórych miło zaskoczę. Szczegółów wam nie zdradzę, ale mogę uchylić rąbka tajemnicy- nikt nie strzela tam laserem z oczu, nikt nie może się cieszyć umiejętnością wzbijania się w powietrze, ani nawet nie może ujarzmiać żywiołów na wydaną przez siebie komendę. To nie tak, to skomplikowane.
Miejsce akcji to miasto. Jedno dystopijne, drugie utopijne. Dwie twarze życia w przyszłości, odbicie ludzkiego sukcesu i porażki nas wszystkich. Jedno z nich jest sterylnie czyste, nowoczesne, panuje w nim ład prawny i porządek. Drugie rządzi się samo, nikt praktycznie nie może niczego z tym zrobić. Wzorowałam się ciemną stroną Nowego Jorku. Wszystko wydaje się obumarłe, jednak jeśli się bliżej przyjrzeć można dojrzeć śladów życia. Nie jest szczególnie piękne, wokół znów rozrastają lasy , których piękną zieleń zakłóca szary mur, wzniesiony tylko po to, aby pokazać, że podział jest aktualny i właściwie nigdy nie przestanie obowiązywać. Miasto jest szare i pogrążone w marazmie, toteż jest charakterystycznie nazywane przez jego mieszkańców. Na ten pomysł wpadłam od tak, ale od razu wydał mi się całkiem przyzwoity.

Kto, jak?
Główni bohaterowie mogą być postrzegani na całe mnóstwo sposobów. Niektórzy autorzy decydują się na zepchnięcie ich na "drugi plan" osadzając ich w roli świadków-narratorów. Ja zrobiłam coś co wydawało mi się- po raz kolejny całkiem fajne. (Moja samoocena pozostaje na niebezpiecznie niskim poziomie i nie sądzę, że dobry pomysł mógłby w czymś pomóc. Nie tracę nadziei, że ktoś zainteresuje się historią, którą kreuję na nowo po tym, kiedy prototyp został usunięty na zawsze z pamięci mojego komputera.)
Postanowiłam podzielić główną rolę na dwie postacie. Tak jak miasto zostało przepołowione, tak historia będzie miała dwóch przewodników. Narratorką będzie młoda dziewczyna z lepszego świata Drugim głównym bohaterem mężczyzna, którego spotkał o wiele mniej szczęśliwy los. Wydaje się, że to kolejna historia w deseń portugalskich telenoweli, ale mylicie się jeśli w pierwszej kolejności pomyśleliście, że ta dwójka będzie parą. O NIE! Oczywiście pojawi się wątek miłosny, ale obiektem "ochów" i "achów" stanie się ktoś inny. Więcej o nich nie powiem, ale dodam, że wymyśliłam im nieziemsko niedorzeczne imiona. Wytłumaczyłam to modą na eksperymentalne imiona, jaka w kilkanaście lat przed rozgrywaniem się powieści rozprzestrzeniała się jak choroba zakaźna. 

Co?
Przyszłość, w której będzie nam dane żyć jest pozornie dobra. Ludzie ujarzmili swoje niszczące środowisko zwyczaje i zabrała się za pracę nad nimi samymi. Idea ulepszenia człowieka okazała się zgubna. Przez kilkanaście, może kilkadziesiąt lat starali się dopracować siebie samych twierdząc, że to posłuży im za swoistą terapię. Skutki uboczne. To właśnie to na czym powieść się skupia. 

Przyznam, że wprowadziłam mnóstwo elementów psychologicznych i psychiatrycznych. Labirynt bez wyjścia w jakim znajduje się główna bohaterka oraz jej niestabilność po wypadku, który przesądził o jej przyszłości wydaje się być pożywnym podłożem dla zaburzeń jakie mogą zagnieździć się w jej głowie. Drugi "przewodnik" też bezpośrednio wiąże się z tymi tematami, ale w jaki sposób- tego nie mogę zdradzić, aby nie narazić się na plagiaty.

Koniec teorii.

Mam mnóstwo pomysłów na urozmaicenie fabuły. Ciągle są w mojej głowie. Czekają na to, aż je wydobędę. Staram się, aczkolwiek nie mam czasu, żeby się tym zająć.

Jak podoba się wam mój pomysł? Czy chcielibyście przeczytać fragment? Macie jakieś zastrzeżenia? Wyraźcie swoje zdanie w komentarzach. 
                                                                                       
BARDZO PROSZĘ O TO, ABY NIE KOPIOWAĆ MOJEGO POMYSŁU!


You Might Also Like

4 komentarze

  1. Pomysł nawet ciekawy, chociaż twoja powieść nie jest raczej mojego ulubionego gatunku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie zobaczę próbkę Twojej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie brzmi. Chętnie bym przeczytała trochę więcej niż fragment, ale rozumiem, że boisz się plagiatów, bo jest mnóstwo leniwych oszustów, którzy kopiują co im się nasunie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie pokazałabym wam część książki, ale dobrze to ujęłaś- boję się tych leniwych oszustów :/

      Usuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.