Płytowa biblioteczka

20:15:00

Cześć!

Wielu z was na pewno ma swój ulubiony gatunek muzyczny, zespół czy wykonawcę. Czasem spotykamy się z ortodoksyjnymi wyznawcami tylko jednego rodzaju muzyki lub z ludźmi, którzy tolerują tylko misz-masz. Mój gust muzyczny jest... trudno powiedzieć. Lubię przeskakiwać od gatunku do gatunku, ale trzymam się głównie alternatywy. Uwielbiam abstrakcyjne brzmienia zespołów indie i progresywnych, ciekawe melodie alternatywnego rocka oraz New Prog.
Uwielbiam gromadzić płyty swoich umiłowanych wykonawców. Zaopatruję się także we wszelkie gadżety z nimi związane, wydając przy tym swoje i tak już okrojone kieszonkowe. Nie mam ich wiele, ale możliwość reprezentowania swojego gustu publicznie jest ekscytującym doświadczeniem.





Na pierwszym planie widzicie płytę Artura Rojka zatytułowaną "Składam się z ciągłych powtórzeń".

Przyznam, że kiedy po raz pierwszy usłyszałam wokal wykonawcy, nie rozpoznałam go. Dopiero kiedy dowiedziałam się, że to on jest autorem tej przewspaniałej płyty, zrobiłam duże oczy. Nie miałam pojęcia, że Rojek tak potrafi. Elementy alternatywy, indie i elektronicznych brzmień zlewają się w utwory o abstrakcyjnym tekście, który nadaje im wyrazistości i "tego czegoś". Wszystkie wymienione wyżej atuty najlepiej uwidaczniają się piosence "Beksa", która jest chyba najlepszą na całej płycie. Według mnie jest arcydziełem pomijając, że utwór ma w sobie jedno całkiem wyraźnie przekleństwo.

Wydanie ma zawiera w sobie dodatkowy plakat na matowym papierze. Z przodu jest abstrakcyjne zdjęcie, z tyłu teksty piosenek. 



Drugim ulubionym albumem w kolekcji jest płyta "Viva la Vida or Death and all his friends" brytyjskiego zespołu Coldplay.

Ta kapela na czele z Chrisem Martinem jest wielu z was bardzo znana, chociażby przez ich najnowsze hity. Ja jednak jestem zwolenniczką starszego Coldplay'a. Niestety nie mam w kolekcji ich najlepszej płyty, czyli "X&Y", ale ta przedstawiona na zdjęciu obok może spokojnie konkurować o drugie miejsce z innymi albumami tego zespołu. "Viva la Vida" to jedna z tych płyt, która zawiera w sobie najwięcej wpływów muzyki klasycznej i symfonicznej. Dajmy na to tytułową piosenkę (Klik!)- która praktycznie składa się tylko z sekcji orkiestry symfonicznej. Moimi zdecydowanymi faworytami tej płyty są piosenki: "Strawberry swing" i"Death and all his friends".

I do tego ta okładka ściśle związana z historią :)




Trzecim krążkiem, który niewątpliwie jest najulubieńszy w całej kolekcji jest album brytyjskiego zespołu Muse pt. "Black Holes and revelations" (cuchnie teoriami spiskowymi prawda?)

Na wstępie powiem, że to jest jedna z najlepszych płyt w przedziale progresywnego rocka naszych czasów. Wszystkie piosenki są spójne i tak samo żywiołowe. Rozplanowane precyzyjnie sekcje gitarowe, wokalne, basowe i perkusyjne współgrają i tworzą naprawdę duży kawał dobrej roboty. Matt Bellamy przerósł sam siebie pisząc teksty, które jak zwykle dotyczą różnych spisków itp., ale- klimat Muse zawsze taki był, więc człowiek sam się przyzwyczaja. Królową piosenek na tej płycie zdecydowanie jest "Knights of Cydonia" , ale "Glorious" czy "Take a bow" praktycznie od niej nie odstają.

Okładka jak zwykle dodaje tajemniczego klimatu...


Poświęciłam uwagę tylko trzem tytułom, ale w mojej kolekcji jest wiele albumów, które warto przesłuchać. Obrazek na samej górze pokazuje również moje ulubione tytuły. W notce miały się pojawić też "Supermodel" i "Torches" zespołu Foster the People, ale zdjęcia płyt zrobione wcześniej zapodziały się gdzieś w czeluściach pamięci mojego telefonu. Jeśli się przyjrzycie, zauważycie trzy inne płyty Coldplay'a oraz kolejny album Muse. Na samej górze jesteście w stanie dojrzeć "Ultraviolence" Lany del Rey, którą odkryłam stosunkowo niedawno.


Czy też słuchacie tego typu muzyki? Może posiadacie albo chcielibyście posiadać którąś z płyt? Albo jesteście fanami któregoś z zespołu? Podzielcie się w komentarzach waszymi przemyśleniami :)

                                                                                                                                   


You Might Also Like

2 komentarze

  1. Ja posiadam tylko jeden album i raczej więcej ich nie będę miała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słucham praktycznie wszystkiego, dlatego w mojej kolekcji płyt znajdzie się różne takie jak Indila, The Fray, Tom Odell, Ed Sheeran ale także i 5 Seconds Of Summer, Cher Lloyd, Little Mix czy Nickelback ;) Zależy jaki humor i jaka pogoda. Na wszystko coś się znajdzie :D

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.