Blogerskie nawyki

17:11:00

To jeden z moich bloggerskich nawyków- pisanie postów tematycznych wtedy, gdy kończą mi się materiały na recenzje. Nie zaprzeczam, że uwielbiam je pisać, ale czasem po prostu nie mam czasu na ich rozplanowanie i zredagowanie. Tak już ze mnie nieogarnięta blogerka.

Mimo tego, że prowadzę swojego bloga książkowego już od prawie roku, zdążyłam nasiąknąć esencją tej "profesji". Już wiem jak to wszystko działa, poznałam wszystkie trybiki życia w internecie i wcale nie chcę z niego wychodzić. Chociaż czasem rzuca się nam kłody pod nogi- jeśli prowadzicie własne blogi z pewnością wiecie o czym teraz piszę. Pusty wygląd bloga, brak weny, zdjęcia w okrutnej jakości. Przez to wszystko trzeba przebrnąć jak przez grząski grunt i rzucić sobie wyzwanie. Często za szybko się zniechęcamy, a możemy się przecież wkręcić w całkiem znośne towarzystwo kodów html, notek i postów. A jak się już jest w tych blogerskich butach, zaczyna się mieć nawyki inne niż wszystkie.

Sytuacja nr 1 
Nowości, nowości, nowości! Rzucasz się najpierw na nie, bo chcesz być jednym/ną z blogerów, którym będzie dane zrecenzować świeżo wydaną perełkę. Z wypiekami na twarzy trzymasz egzemplarz w swoich dłoniach i ruszasz sprężystym krokiem do kasy. W domu  a) zaczynasz czytać książkę od razu, kończysz w 2 dni b) odstawiasz na półkę, bo w tej chwili nie masz czasu (czyt. nie chce ci się) c) robisz bookhaul albo chwalisz się nowymi cudeńkami na instagramie d) rozkładasz zdobycze na biurku/łóżku i przyglądasz się im z pożądaniem.
pierwszych 

Jeśli chodzi o mnie to przystosowuję się do wszystkich wariantów po trochę. Nigdy recenzje nie pojawią się w tydzień od zakupienia książki, zawsze odstawiam je na później, zawsze chwalę się na instagramie i obowiązkowo robię sobie ołtarzyk z nowymi przedmiotami kultu. 

Sytuacja nr 2 
Jeśli już posiadasz "nowe cudeńka" warto było by je obejrzeć z każdej możliwej perspektywy przed czytaniem. Sprawdzasz znośność okładki, zastanawiasz się nad tym czy czytelnicy spojrzą na nią ciekawskim wzrokiem. Oddajesz się lekturze pierwszego, może kilku początkowych rozdziałów, aby się przekonać o tym czy książka jest właśnie dla ciebie. Trudno ci będzie sformułować recenzję gniota albo bezprecedensowego arcydzieła. Jeszcze raz głaszczesz okładkę i przenosisz się skrzydła na końcu książki z informacjami o autorze. Wąchasz książkę, choć nigdy nie wspominasz o woni w swoich recenzjach.

Sytuacja nr. 3
Wiesz wszystko o książkach (tak naprawdę wiesz niewiele, ale przecież nie dasz tego po sobie
poznać) w towarzystwie swoich przyjaciół albo znajomych. Ci z niekoniecznie wiedzą o tym, że prowadzisz jakiegośtam bloga o książkach. Kiedy usłyszysz, że ktoś rozmawia o znanym ci tytule, automatycznie rzucasz okiem w stronę źródła dźwięku. Wyostrzają się twoje blogerskie zmysły i sprawiają, że jesteś w stanie w dalszym ciągu przysłuchiwać się rozmowie. Za każdym razem, kiedy zdarza ci się taka sytuacja, wpadasz w stan pobudzenia. Tak jest. Nie musisz zaprzeczać.

Sytuacja nr. 4 
Blaski fleszy, wywiady, splendor sławy- kiedy wychodzisz w publikę, wyobrażasz sobie, że spotkasz swojego fana. Ten cię pozna i pochwali cię za to co robisz. Chyba każdy bloger marzy o tym, żeby poznać swoich zwolenników. Ty wierzysz, że osoby przechodzące obok ciebie kiedyś usłyszały o blogu ,który prowadzisz. Przynajmniej kiedyś usłyszą.

Piszcie w komentarzach czy utożsamiacie się nawykami, które wam powyżej przedstawiłam. Może macie własne, niewymienione w tym poście? Dajcie znać!

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Wszystko się zgadza, co do jednego ;__; A tak na marginesie - świetny blog, chyba będę wpadać częściej ;)
    P.S. Zapraszam również do siebie maniaczkawkrainieksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze oglądam, dotykam i ogólnie zaznajamiam się z książkami po ich kupieniu :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana trafiłaś w samo sedno :) zgadzam się, ze wszystkim co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie nawyki aż za dobrze mi znane :)

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.