Kryptonim U.N.C.L.E

14:17:00

Nie samą książką człowiek żyje, a jeśli może żyć tak dobrym filmem może sobie odpuścić kilka lektur na zapas. Witam was dzisiaj serdecznie, bo oto nadszedł ten czas, w którym stwierdzam, że film akcji a la James Bond naprawdę bardzo mi się spodobał. A to nie tylko za sprawą dopracowanego scenariusza, pracy kamerzystów czy muzyki, ale i również dwóch, bardzo, bardzo, bardzo czarujących bohaterów głównych.
Pragnę podziękować mojej przyjaciółce Wiktorii (z bloga Shadowbey), że wyciągnęła mnie z domu i zaproponowała mi wypad do kina właśnie na tę projekcję. Nigdy bym nie pomyślała, że filmy akcji mogą być tak przyjemne, zwłaszcza, że nie jestem fanką tego typu filmów. Szczerze mówiąc początkowo nawet tytuł mnie odrzucał, ale kiedy już udało mi się obejrzeć zwiastun, pokiwałam głową i pomyślałam "może będzie ok, z resztą gra tu Henry Cavill, więc nie będę się nudzić". Naprawdę tak pomyślałam.


Reżyser Guy Ritchie powrócił po kilku latach na rynek filmowy, tym razem przenosząc nas do świata lat sześćdziesiątych. Zimna wojna objęła płaszczyzny polityczne USA i Rosji, a Niemcy przełamane zostały na RFN i NRD. Znajdujemy się w Berlinie, a więc w tej drugiej części. Tutaj mieszka dziewczyna Gaby, której szukają agenci dwóch największych mocarstw świata, reprezentujący odpowiednio CIA i KGB. Niemka byłaby wskazówką dla ich obu, w sprawie superprzestępcy/profesora, ale kiedy starciu pomiędzy sobą spotykają się raz jeszcze, okazuje się, że zaszła zmiana planów. Elegancki agent Napoleon Solo (CIA) oraz nerwowy kagiebista Illya Kuryakin podają sobie dłonie na zgodę i łączą siły przeciwko niezwykle groźnej szajce przestępczej. Ta ma w zanadrzu plan, który może pozbawić życia całą masę ludzi.

 To się nazywa inwestycja w dobrych, zdolnych aktorów. Czołowe role obrali: Henry Cavill (agent Solo), Armie Hammer (Illya) oraz Alicia Vikander jako Gaby. Możemy również zobaczyć i podziwiać grę aktorką Hugh'a Grant'a, który pojawia się niestety, w końcowym fragmencie filmu. Obsada świetnie ze sobą współpracuje, chemia pomiędzy poszczególnymi artystami jest niemalże dostrzegalna. Słyszalna jest za to wspaniała muzyka, która jest połączeniem klasycznej kinowej symfonii z wesołymi klimatami lat 60. XX wieku. Momentami będziecie chcieli tańczyć, zaręczam was. Dodatkowo dialogi i fabuła naszprycowane są zabawnymi, czasem zgryźliwymi komentarzami postaci. A wątek miłosny, cóż, sami musicie się przekonać.
Jednym słowem, film jest- FENOMENALNY!



Czy jesteście zaciekawieni Kryptonimem U.N.C.L.E? Czy podoba wam się koncept na retro-Bonda? Jak z obsadą? Dajcie znać w komentarzach.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Jakoś nie za bardzo lubię filmy typu James Bond :) Ale skoro tak zachwalasz, to nie może być zły :P Zapraszam do siebie na konkurs www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym obejrzeć już dla samej obsady aktorskiej!

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.