Otwarte dyskusje #4- Zapomniany Pilot serialu Delirium

12:43:00

Dobre książki powinny zostać tylko książkami. Bardzo dobre należałoby nagrodzić ekranizacją, a te, które miałyby być przeniesione na mały ekran powinny posiadać bardzo dużą ilość splecionych ze sobą wątków. Jednak zdarzają się takie wytwory reżyserów, które- chociaż nie zaliczają się do odpowiedniej kategorii przerabiane są na seriale. No cóż, takie anomalie występują w przypadku literatury młodzieżowej. Ale czy to dobrze?
Nie jest dobrze, jeśli upycha się całkiem zjadliwą fabułę jednej książki w 45- minutowe flaki z olejem. Trzeba wtedy wkroczyć i się sprzeciwić. Nie można tak traktować wspaniałego materiału.

Mimo tego że premiera serialowego pilota nakręconego na podstawie bestsellerowej serii Lauren Oliver, Delirium, miała swoją projekcję już prawie dwa lata temu postanowiłam wrócić do tego tematu. Książkę udało mi się przeczytać w ubiegłym roku, ale- nie wiedząc czemu zapomniałam o jej następczyniach i pożegnałam się z tą serią. Postaram się zdobyć Pandemonium i Requiem, ale dziś nie o tym mowa. O tym dziwadle słyszałam już dawno temu, usłyszałam także że nie warto się nim obchodzić, bo to ekscytacja tylko na jeden odcinek. Zmarszczyłam brew ze zdziwienia i pomyślałam: "Jeden odcinek? Z tak dobrej fabuły i konceptu?". Kiedy podjęłam się obejrzenia epizodu pilotażowego, zrozumiałam na jakie schorzenie cierpi ta produkcja.

Informacja o serialu Delirium okazała się tylko zalotnym mrugnięciem w stronę fanów. Producenci chcieli zachęcić ludzi do obejrzenia ich produktu, ale ostatecznie ten nie dostał zielonego światła od stacji telewizyjnej. Oglądalność okazała się na tyle mała, że odcinki okazały się kompletnie nic nie warte, a sam scenariusz trafił do kosza. I dobrze- bo choć byłabym bardzo aktywną widzką, to takiej katastrofy nie chciałabym spotykać co tydzień. Oto kilka poważnych, o ile nie śmiertelnych grzechów tego pseudo serialu.

O ile Delirium naprawdę nadawałoby się na serial rozłożony, może na trzy sezony to twórcy postanowili rozprawić się z oryginalną historią w bardzo brutalny sposób.  Całą fabułę pierwszej książki upchnięto w jeden, bodajże 41- minutowy odcinek, którego za nic nie mogłam obejrzeć do końca. Brak dynamiki, mętność dialogów i gra aktorska mnie przeraziła. W pierwszej sekwencji nasza główna bohaterka- Lena, w którą wcieliła się Emma Roberts, opowiada nam o tym jak działa ich wykluczający miłość system oraz po co tak naprawdę rząd zdecydował się wyleczyć miłość, czyli [amor deliria nervosa]. Później następuje wielkie spotkanie dziewczyny z Alexem- sprawcą zamieszania w życiu, jak dotąd poukładanej siedemnastolatki. Później idą na nielegalną imprezę. Następnie wszystko się wydaje. Na końcu para ucieka przed władzami i reżimem. Koniec. 
Wiele dobrych momentów z powieści zostało ostentacyjne pominiętych, aby pozornie dodać serialowi swobody. Niestety dobre zamiary twórców poszły na marne, bo klimat pilot'a to po prostu totalna porażka. Nie poczułam tej więzi pomiędzy Leną a Alexem, ani nawet ich młodzieńczej iskry w oczach. Sztywni i nieciekawi. 
Historię buntowników z miłości dałoby się rozłożyć (każdy tom) na przynajmniej 3 do 5 odcinków. Miniseriale są kwintesencją tego typu ekranizacji, przy okazji są najlepszym rozwiązaniem dla książek. Esencja fabuły jeszcze nie jest kompletnie rozwodniona, a my możemy zostać z naszymi ulubionymi bohaterami nieco dłużej. To całkiem inna historia, ale dobrym przykładem sukcesywnego serialu inspirowanego powieścią jest, nagrodzona wieloma nagrodami, produkcja HBO- Olive Kitterdige, którą tak kocham i serdecznie polecam. Myślę, że Delirium sprawdziłoby się w takiej formie, a przynajmniej byłoby zdecydowanie lepsze niż ten żart, który zafundowali nam producenci.

Być może ostatnia kwestia, ale jakże ważna- kompletnie nie podoba mi się gra aktorska, ani sam dobór załogi. Emma Roberts wydaje się marnować w tym serialu, a grający Alex'a Daren Kagasoff nie wydaje się być odpowiednio charyzmatyczny i czarujący. Do tego postać Julian'a Fineman'a, który jak dobrze pamiętam- w ogóle nie występuje w pierwszej części serii- odegrana przez Gregg'a Sulkin'a. Jedyną rolą, przez którą wierzyłam w powodzenie tego serialu, była postać Hany Tate (Jeanine Mason). Aktorka miała energię, dodawała charakteru swojej bohaterce i ostatecznie ta taktyka spowodowała, że ma u mnie plusa. 

FOX- nagrabiliście sobie tą produkcją u mnie. Jeszcze nigdy się tak nie denerwowałam takim marnotrawstwem. A mogło być tak pięknie.
Gdyby tylko nie ogromna grupa fanów tej książki i samo jej istnienie- serial byłby naprawdę dobry, ale moje nerdowskie zmysły podpowiadają mi, że nie można czegoś tak nadwyrężać. Tak samo jest z cytowaniem- cytat od początku do końca musi być zgodny z prawdziwą sentencją. To się nie sprawdza, tak nie można. 


Czy udało wam się obejrzeć tą produkcję? Co sądzicie o pilocie Delirium? Jakie są wasze odczucia? Dajcie znać w komentarzach :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ja sam odcinek obejrzałam rok temu, natomiast książkę skończyłam czytać w zeszłym tygodniu. Teraz czytam [pandemonium]. :D
    Rok temu ten film wydawał mi się całkiem ciekawy, ale teraz, po zapoznaniu się z książką byłam mocno rozczarowana. Nie dość że wiele wątków pominiętych, to pojawiły się postacie występujące w kolejnych tomach. :(

    Ale masz racje, ta seria nieźle się nadaje do zrobienia z niej serialu. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam przeczytać to już we wakacje, niestety jak to zawsze wakacje przeleciały, a ja książki nie przeczytałam. (niestety też nie obejrzałam) dlatego nie mogę się zbytnio wypowiedzieć o tej książce, ale słyszałam że jest świetna.

    http://krainaksiazek0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, seriale, seriale. Czasem naprawdę zastanawiam się, czemu twórcy w ogóle chcą podjąć dany temat, czemu sądzą, że to się uda...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale pilot widziałam, choć straciłam już nadzieję, że kiedyś ktoś z moich znajomych kupi i bd mogła przeczytać :P

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.