Życiowo #8 - Lektury, lekturzynki

18:40:00


Przez ostatnie 11 dni myślałam tylko o tym, że muszę się spiąć, usiąść przed komputerem i napisać dla was notkę. Miałam motywację, nie wiecie jak bardzo chciałam zredagować coś na bloga, ale moja nowa szkoła postawiła przede mną kolejny stos nowego materiału do przerobienia i z szyderczym uśmiechem wydała się mi mówić: "Słownik możesz zawsze otworzyć, a szansa na pozytywną ocenę z przedmiotu nie spada z nieba". Pomyślałam, że przez okres próbny (miesiąc) będę kuć z dnia na dzień i wiedzieć wszystko o wszystkim. Jak na razie nie wychodzę z roli, ale przyznam, że zmiana szkoły jest bardzo męcząca. Ciągle wydaje mi się, że zgubię się gdzieś w korytarzach, bądź co bądź- prawie 500 letniego liceum i nie ogarnę strategii nauczycieli w nim uczących. Przekonuję sama siebie, że wszystko jest dobrze. I wygląda na to, że rzeczywiście tak jest.

Ale teraz przejdźmy do tematu. 

Od początkujących do zaawansowanych 
Jedni nie mogą pojąć Małego Księcia, drudzy recytują z pamięci treść Krzyżaków Sienkiewicza. Trudno się kłócić z polonistami co do wyboru szkolnych lektur, ale jakby nie patrzeć w systemie języka polskiego jest cała tona nieprzyjemnych i niezręcznych ubytków. Każda szkoła realizuje praktycznie inny program czytelnictwa co wiąże się z tym, że uczniowie mają luki w wiadomościach. Wiele z nich czytało powieść Sienkiewicza, ale nie miało szansy poznać Antygony przez "brak wyobraźni" nauczyciela i vice versa. Ale nie można się kłócić z systemem nauczania, choć czasem ma się ochotę nakrzyczeć na ministerstwo edukacji.
Dostaliśmy listę lektur i załóżmy, że w wielu punktach jest ona makabryczna i przerażająca.
Oto w co powinniście się zaopatrzyć zanim zdecydujecie się podjąć wyboistej drogi jaką jest czytelnictwo szkolne:

Wszystko na nic jeśli nie masz cierpliwości. 
Są czasem takie lektury (książki), które są naprawdę, naprawdę, naprawdę nudne i przeciągnięte na siłę przez autora. Oczywiście nie kwestionując umiejętności pisarza, stwierdzamy, że jakiegoś czytadła po prostu nie da się skończyć, a w skrajnych przypadkach nawet zacząć. Wiem co mówię, czytałam Krzyżaków, przez których przebrniecie wyssało ze mnie wszystkie siły. Ze zdziwieniem przyznam wam się, że Odyseję wspominam lepiej niż historię sienkiewiczowskiego Zbyszka z Bogdańca. Ale gusta na całym świecie są różne- więc nie wymieniajmy więcej tytułów. Nie chcemy przecież szykanować dumy polskiej literatury. Reasumując ten punkt poradnika/przewodnika- do lektur trzeba mieć cierpliwość, żeby w pełni je zrozumieć. 
A aby tak się stało należy skupić się przy czytaniu i śledzić tekst ze zrozumieniem. 
Podstawa rozumowania tekstu czytanego, na którą tak mocno naciskają poloniści z wszystkich 16 województw naszego kraju. Skup się, przeczytaj fragment, odpowiedz na pytanie. Te trzy kroki są konieczne na sprawdzianach czy kartkówkach, nie tylko z języka polskiego, ale i również z kochanej przez wszystkich humanistów historii. Teksty źródłowe, czy coś wam to mówi? Lektura to- jak oczywiście wiemy, bardziej rozwinięta forma, dlatego od prologu do epilogu musimy czytać i rozumieć to co czytamy. Co da nam przeczytanie całości lektury, skoro czytając środkowe rozdziały zapominamy o tych początkowych? Właśnie, bardzo słaby rezultat. Dlatego myśl, kiedy śledzisz tekst- nie wpatruj się w zlepek słów na często pożółkłej karcie bibliotecznej książki.
Jeśli ci nie idzie, pozwól sobie pomóc
i pożycz/zakup/wyszukaj w internecie opracowania zadanych ci lektur. A jeśli już jesteśmy przy tym temacie pozwolę sobie zareklamować pewien cud-wynalazek jakim jest Słownik lektur, którego szczęśliwą posiadaczką jestem już od kilku lat. Bardzo sobie chwalę ten zbiór rozłożonych na części pierwsze lektur. Dodatkowo mieszczą się w nich informacje o autorach, o które nauczyciele tak bardzo zabiegają i namiętnie z nich pytają, więc poręczny słownik opracowań jest także zlepkiem życiorysów twórców. W internecie roi się od interpretacji tekstów, ale dam wam jedną radę, którą możecie sobie zanotować lub umieścić jako cytat z moim podpisem oczywiście, a brzmi ona: "Wy czytacie, wy interpretujecie". Jak symbol, przekaz utworu jest postrzegany na wiele różnych sposobów, przez wielu odmiennych względem siebie ludzi. Nie bój się wyrazić swoich odczuć, dla nauczyciela może to być coś nowego. Może uda ci się go/ją zaskoczyć i wywołać pozytywny odzew.

Ale mam dla was ostatnie zdanie, od którego tak naprawdę powinnam zacząć: Nie próbujcie się wymigać od czytania lektur, to że przeczytaliście tylko opracowanie nie rozwiązuje waszego problemu.

Jak tam wasze lektury: cieszycie się czy raczej szykujecie się na długi bój z nużącą historią? Jaką najlepiej wspominacie? Do jakiej chcielibyście wrócić? Albo jakie chcielibyście przeczytać w następnych latach? Podzielcie się w komentarzach :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Za miesiąc mam Jądro Ciemności, ale coś mnie do niego nie ciągnie. I chyba nawet niebo nie chcę żebym to przeczytała, bo poszłam do biblioteki i przyniosłam stos książek składający się na fantastykę, a o lekturze przypomniałam sobie pod domem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku jestem po prostu przerażona ilością lektur, które zadała na polonistka. 16. w poprzednich latach było ich może 4 czy 5, ale cóż matura zbliża się wielkimi krokami, więc nijak obejść tego się nie da. Przez jedną już przebrnęłam, ale przypuszczam, że z następnymi nie będzie tak łatwo, bo niektóre z nich to sporej wielkości cegły, których widok zapewne przerazi mnie zanim uda zajrzeć mi się do środka. Czemu lektury nie mogą być lekkie, przyjemne i zachęcające dla tych, którzy z reguły nie czytają?? Na to pytanie chyba mało kto zna odpowiedź.

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej^^!
    Nominowałem Cię do Be Room Cliff Book TAG! :D
    http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2015/09/be-room-cliff-book-tag.html
    Życzę miłej zabawy! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Gimnazjalne lektury przybiły moją miłość do czytania. Wtedy czytałam najmniej. Na całe szczęście moja polonistka w liceum miłość te ożywiła. Niekoniecznie lekturami, bo z nich lubię tylko kilka pozycji, ale samą sobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem chyba jedyną osobą w klasie, która czyta lektury. Czasem zdarzają się ciekawe, ale większość czytam z przymusem. A Odyseja to było piekło!

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.