Groza, krewi i krzyk- czyli kilka klasyków horroru

14:34:00

Dziwnie się złożyło, że ten post piszę akurat przed haloween. Nigdy nie obchodziłam tej okazji i raczej nigdy nie będę, więc zostanę przy chryzantemach, zniczach i oparzeniach na palcach. W Polsce ten dzień grozy jest makaronizmem, więc sztuczność przebierania się za coś strasznego za bardzo do mnie nie przemawia, bo raczej dzieci w naszych okolicach nie krzyczą "cukierek albo psikus" ani nie widuje się domów przyozdobionych wyciętymi w dziwaczne ekspresje dyniami. Okej, część amerykańskiej/irlandzkiej tradycji, ale u nas raczej to się nie przyjmie. 

Przechodząc do istoty tego posta, dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi przemyśleniami nad thrillerami, bądź horrorami, które jakimś cudem przypadły mi do gustu. Może dlatego, że podoba mi się ich fabuła albo dlatego, że są prawdziwymi klasykami miłośników krwi, flaków i duchów. Nigdy nie mogłam się przekonać do filmów tej trzeciej kategorii ze względu na powtarzalność przedstawianych historii. Najbardziej kręcą mnie te nafaszerowane czystą psychiką, przez to straszne- ukazującą prawdziwą twarz ludzką. Może dlatego są najbardziej niepokojące.


Jeśli poznajecie kadr z filmu, to z pewnością wiecie co się dzieje w Hotelu Panorama. Lśnienie jedna z przełomowych powieści Stephena Kinga, zostało zekranizowane w 1980 roku, czyli dokładnie 35 lat temu, ale klimat klasycznej grozy jeszcze nie zdążył wywietrzeć. Pozornie niezbyt mroczne wnętrza hotelu, spływają krwią ofiar z brutalnością mordowanych przez kolejne osoby. Główny bohater Jack Torrance (w tej roli wspaniały Jack Nicholson, który ma talent do wcielania się w takie psychicznie rozchwiane osobowości) pracuje jako dozorca hotelu zamykanego z powodów technicznych na okres zimowy. On i jego rodzina wprowadzają się do opustoszałego budynku. Mały chłopiec Danny, syn Jacka, mający telepatyczny dar odkrywa, że w hotelu roi się od duchów, a te pchają jego ojca w stronę otchłani obłędu.
Przyznam, że ten film nie jest przerażający swoją wizualnością- choć są momenty, w którym chciałoby się odwrócić wzrok. Bardziej niepokojące jest rozwijanie się sytuacji, chore myśli Jacka i jego niezdrowe zachowania. Muzyka wywołuje dreszcz sunący wzdłuż kręgosłupa.
I ta sławna linia: "HEEEERE'S JOHNNNY!" 


Psychoza Hitchcocka znalazła się na tej liście z reguły- nie dość, że to jeden z pierwszych tak sukcesywnych filmów grozy, to także perła wczesnej kinematografii. Fabuła nie musi być tu skomplikowana- Marion Crane, widząca szansę na rozpoczęcie nowego życia w kradzieży pieniędzy swojego szefa, trafia do hotelu sympatycznego Normana Bates'a (Anthony Perkins), mocno związanego ze swoją matką. Tego samego dnia dziewczyna ginie pod prysznicem. Jej bliscy, siostra i narzeczony, szybko zaczynają jej poszukiwać. Zagadka Hotelu Bates'a przez długi czas zostaje nierozwiązana, ale do czasu. Oczywiście ktoś mógłby zacząć narzekać na przewidywalność fabuły, ale cóż- to jeden z pierwszych filmów takiego typu. Widownia nie była na to przygotowana. Zwracam uwagę na muzykę- tak bardzo rozpoznawalną, na kilka cytatów, które możecie znać i naprawdę niepokojącą monochromatyczność, która dodaje filmowi uroku. Psychoza mnie nie przeraziła, ale zaintrygowała swoją zawiłością i chorobą głównego bohatera.

Silent Hill może nie jest tak czysto klasyczne jak dwa tytuły powyżej, ale jak najbardziej godny obejrzenia- jeśli lubicie być pozostawieni z dziwną niepewnością. Główna bohaterka filmu desperacko próbuje pomóc swojej córce, która podczas swoich koszmarów regularnie wypowiada nazwę opustoszałego miasta Silent Hill. Rose jedzie ze swoim dzieckiem do tajemniczego miasta w nadziei, że po wizycie stan dziewczynki się poprawi. Mąż bohaterki szybko sprzeciwia się pomysłowi żony, jest wyraźnie zaniepokojony majaczeniem córki. Rose wraz z policjantką Cybil Bennet trafiają do miasta, a droga powrotna zostaje zamknięta. Kobiety uwięzione w pułapce ruszają w poszukiwaniu zbiegłej córki głównej bohaterki. Nie wiedzą o katastrofie, która nawiedziła Silent Hill lata wcześniej i o jej mrocznych konsekwencjach. To jeden z tych filmów, który zaciekawił mnie i jednocześnie pozostawił pytającym wyrazem twarzy. Świetnie wykorzystany materiał źródłowy jakim jest gra komputerowa, o tym samym tytule z dodatkową dozą wątków psychologicznych, muzyki i chorych ludzkich przekonań. Silent Hill może być przerażające, ale również bardzo dziwne i niepokojące dla odbiorcy. I z pewnością jest jedyne w swoim rodzaju.


Jakie są wasze ulubione horrory/thrillery? Może to któryś z wymienionych? Co sądzicie o tytułach, które wam przedstawiłam? Chcielibyście obejrzeć? Zwierzcie mi się w komentarzach.


You Might Also Like

5 komentarze

  1. Ja także uwielbiam filmy z wątkami psychologicznymi. Z trzech filmów, które wymieniłaś, oglądałam tylko "Lśnienie", które jest zresztą naprawdę genialne... Jack Nicholson jest moim zdaniem jedną z największych, jeśli nie największą zaletą tego filmu. Te jego pełne szaleństwa oczy i genialna scena z siekierą... Jezu. :D
    "Psychozę" oczywiście znam i kiedyś ją obejrzę. A i do Silent Hill mnie zachęciłaś :D

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lśnienie Kubricka nie podobało się Kingowi, ale klimat ma! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej to chyba boję się "Anabelle" aż ciary mam! Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej to chyba boję się "Anabelle" aż ciary mam! Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam Lśnienie, ale jak dla mnie straaaaaaaaasznie się ciągnęło :) Zdecydowanie bardziej do gustu przypadły mi mniej klasyczne - Dzieci, Sierociniec i jeszcze jakiś, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć tytułu :D

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.