TARGI KSIĄŻKI, LUDZIE!

16:55:00

Jeszcze nigdy nie przeżyłam takiego szoku- w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tyle książek w jednym miejscu to gwarancja wystąpienia wszelkiej maści ataków u prawdziwych fanów oraz niestety niekontrolowanego szastania pieniędzmi. Chaos, szum i duchota, pełna ludzi przestrzeń wydaje się być pełna ekscytacji oraz tego miłego klimatu- który wiadomy jest tylko dla bywalców przedsięwzięcia. Nigdy jeszcze nie byłam na takim masowym targu (ani na konwencie), więc ta atmosfera wspólnego pierwiastka bardzo przypadła mi do gustu. Niestety, musiałam przejrzeć asortyment księgarni w 2,5 godziny, czyli w dość krótkim czasie, ale mam potrzebny łup, więc nie mogę narzekać. Dzięki targom nareszcie na tym blogu pojawi się prawowity Bookhaul na pożegnanie października! Kupiłam trochę książek i patrząc na ich ilość oraz na zaległe lektury- czytania wystarczy mi do lutego. Zdobyłam też całą górę zakładek i katalogów, które starałam się kompletować. I najważniejsze- mimo tego że taki spacer jest dość męczący to od jakiegoś czasu naprawdę poczułam się odprężona. Chcecie iść do Spa? Lepiej wybierzcie Targi Książki w Krakowie. Relaksująca Hala Expo czeka na was razem z setkami stoisk wydawców! 
Do Krakowa dotarłam o godzinie 11:30 po 2-godzinnej jeździe autobusem/shakerem na tylnym siedzeniu. Otoczyło mnie grono pasjonatów literatury z równoległych, ale również starszych klas mojego liceum. Wiecie, integracja i te sprawy. Kiedy już trzęsący autobus się zatrzymał, wyłoniła się ogromna hala Expo, która już o godzinie 11 była pełna ludzi. Mieliśmy mały korek przed wejściem, ale ostatecznie weszliśmy na teren Targów po kilku minutach. Ruszyliśmy na łowy. Towarzyszyło mi grono moich koleżanek z klasy, które bawiły się równie dobrze co ja, a przynajmniej świadczyły o tym wypieki na twarzy i iskra w oku. Mam świadomość, że szczerzyłam się przez ten cały czas, ale podobnie wyglądała większość bywalców. Jednak nie jestem szalona, jestem tylko fanką!
Pierwszą książkę kupiłam na stoisku Znaku i była to książka Najgorszy człowiek na świecie, która nęciła mnie już od chwili jej wydania. Sądziłam, że nie mogę poprzestać na młodzieżówkach, a sama chcę zacząć czytać polskich autorów-  stąd ten wybór, zresztą lubię powieści o ciężkich tematach, a to jedna z tych książek, które się wokół takowych kręci. Później zaczęłam się rozglądać za stoiskiem Wydawnictwa Otwartego, ponieważ mój plan obejmował tą wizytę jako obowiązkową. Znalazłam kram pełen młodzieżówek za sprawą mojej koleżanki- fanki Moondrive, która wymijała mnie z torbą pełną dobrości od tego właśnie wydawnictwa. Przywitała mnie wyczuwalna atmosfera ekscytacji i fangirlu, z czego bardzo się cieszyłam. Weszłam i od razu rzuciłam się na egzemplarze powieści Coleen Hoover. Zabrałam Hopeless i Maybe Someday, zgarnęłam z półki również 7 razy dziś. Za to, że udało mi się wybrać 3 książki dostałam dwa arkusze tatuaży i odblask z logiem, który dostanie każdy, kto zrobi takie duże zakupy. Pozostawiłam również po sobie mini rekomendacje na ścianie stoiska, wręcz nas do tego zachęcano. Zostawiłam zdanie o Fangirl i przeszłyśmy dalej. Kilka razy mijałyśmy różne większe siedziby, aż w końcu zatrzymałyśmy się w miejscu wydawnictwa Agora, gdzie udało mi się dostać Dziewczynę w ciemności, całkiem głośną i rozchwytywaną powieść kilku tygodni. Przez chwilę myślałam, że już więcej nie udźwignę, ale zebrałam wszelkie resztki sił i dołożyłam do puli jeszcze jedną powieść- tym razem otrzymaną za darmo, pod warunkiem zapisania sie na newsletter. Na początku nie miałam pojęcia, że jest się za to obdarowywanym, a kiedy zgodziłam się otrzymywać najświeższe informacje od Otwartego, zdziwiłam się, że ekspedientka podaje mi Wybacz mi, Leonardzie. Wyszłam bogatsza o jedną książkę i o kolejny powód do uśmiechu. 
Chadzałam korytarzami labiryntu, aż do momentu zbiórki mojej grupy. Mijałam wiele znajomych wydawnictw, ale również natknęłam się na nowe, całkowicie mi nieznane, a bardzo ciekawe. Cały czas szukałam jakiejś poważniejszej lektury, ale żaden tytuł nie opowiadał mi w wystarczającym stopniu. Patrzyłam również z rządzą na wystawy komiksów, ale ostatecznie nie przemogłam się (czyt, ceny mnie skutecznie odepchnęły). Odwiedziłam stanowisko Wydawnictwa Sine Qua Non, snetymentalnego dla mnie przez to, że stało się ono pierwszym, z którym podjęłam współpracę.

Wypad na Targi Książki to wydarzenie, na które warto poświęcić trochę czasu. Nigdy nie czułam tak przyjemnej wspólnoty, tak zdrowej ekscytacji. Polecam każdemu czytelnikowi, miłośnikowi literatury wycieczkę do Krakowa i spacer w alejkach.

Mieliście okazję być na Targach Książki? Jak było? Czy wybieracie się w tym roku? Bardzo chcecie, a nie możecie tam jechać? Piszcie pochwały, skargi i ubolewania w komentarzach.

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo ubolewam, że mnie tam nie ma! Ale mam ponad 500km i mi się nie opłaca jechać :(
    find-the-soul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Targi wybieram się jutro i już nie mogę się doczekać !!! ^^ Będzie to moje pierwsze tego typu wydarzenie, przez co jeszcze bardziej się ekscytuje :D Spędzę na Targach całą sobotę i mam nadzieję, że wyjdę wyładowany książkami :P
    Masz jakieś rady/wskazówki odnośnie targów, organizacji czasu itp.?

    Pozdrawiam :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech nawet nie masz pojęcia jak ci zazdroszczę. Ja miałam właśnie dzisiaj i jechać i co? I nic :( Kasy nie miałam na bilet chociaż mam tylko 300 km do Krakowa. Miałabym autograf Agnieszki Tomczyszyn :( Dobrze, ze mi milo spędziłaś czas.
    Pozdrawiam i zapraszam na Quiz.
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam i bardzo żałuję, bo Marta Kisile rozdawała autografy :(

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.