M- Małe wielkie odkrycia

18:42:00


Według naukowców, świat miliony lat temu wyglądał zupełnie inaczej. Paprocie i dzisiejsze chwasty posiadały pnie i rosły na wysokość kilku metrów, a po ziemi wędrowały prototypy dobrze znanych nam na co dzień zwierząt. Czas mocno wpłynął na ich obecny wygląd. Ewolucja ciągła się przez miliony lat i w dalszym ciągu wprowadza zmiany kawałek po kawałeczku. Niektóre z nich rozwijały się same z siebie, bez większego powodu, dzięki innemu czynnikowi, który na pierwszy rzut oka nie ma związku z rozwijającym się organizmem. Tak stało się z kolibrem. Kiedy kwiaty zaczęły produkować pyłek, owady z wiadomego powodu nauczyły się je zapylać. Ptak, który dotychczas żywił się zapewne owadami zaczął się zmieniać. Jego dziób się wydłużył i zwęził, a sam koliber nauczył się nowej techniki latania. Takie zmiany nazywamy efektem kolibra. Jak to się ma do ludzkości i naszych cudownych wynalazków? Otóż, bardzo dużo. Wiele rzeczy codziennego użytku nie powstałoby, gdyby jeden wielki czynnik. Gdybyśmy nie stworzyli teorii drobnoustrojowej, umieralność wciąż byłaby wysoka, ale nie powstałby również schemat reklamy, którym w naszych czasach posługuje się większość producentów. Zaskakujące, prawda?

Reakcje łańcuchowe
Zaskakujący potrafimy być przede wszystkim my- ludzie. Coś nad podkusiło, żeby stworzyć sztuczne światło. Przecież słońce pojawia się tylko na kilkanaście godzin w ciągu doby, a migające światło świecy jest niewystarczające i po prostu irytujące. Ktoś (Bell Labs, w tym Thomas Edison) postanowił wziąć ciężar wynalezienia stałego źródła światła na swoje barki. Dzięki niemu otrzymaliśmy jedną z najważniejszych innowacji w naszych dziejach- żarówkę. A od niej zaczęła się era wynalazków na pierwszy rzut oka kompletnie nie powiązanych ze sobą. Wielu z nich teraz używacie, bo czytając tę recenzję używacie telefonu albo komputera. Świat małych i wielkich odkryć to rozległa połać krzyżujących się ze sobą idei, której zgłębianie to nic innego niż czysta umysłowa przyjemność.

Szczerze? Nigdy nie pomyślałabym, że książka pisana naukowym, nieco sztywnym, językiem może mnie tak wciągnąć i oczarować. Czuję jak mój szesnastoletni umysł nasiąknął wiedzą, a przede wszystkim informacjami, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Można powiedzieć, że po przeczytaniu Małych Wielkich odkryć będziecie odrobinę bardziej poinformowani, a co za tym idzie, otwierają się przed wami drzwi do poprawiania innych ludzi. Ale to nie jest jedyny plus, który oferuje ta książka. 
Oprócz przypływu informacji, powieść gwarantuje nam dobrą rozrywkę w postaci historii naukowców i niekiedy miast albo cywilizacji. Genezy wynalazków są równie ciekawe i zaskakujące. Nigdy nie pomyślelibyśmy przecież, że prasa drukarska Jana Gutenberga wynaleziona w 1450 roku może się przyczynić do rozwoju optyki i nawet -uwaga- fizyki molekularnej. Ale po głębszej analizie- produkowano więcej książek, ludzie zdali sobie sprawę, że potrzebują okularów, powstały pierwsze "nowoczesne" soczewki, uczeni zaczęli ich używać jako pomocy naukowych, narodził się pomysł na lunetę i mikroskop, wynalazki trafiły do właściwych ludzi.  Dzięki pomysłowi jednego człowieka powstało tyle podstawowych przedmiotów. 
W nauce nic nie dzieje się przypadkowo. Nic też się nie marnuje. Dlatego autor Małych Wielkich odkryć Steven Johnson postanowił wykorzystać potencjał tych wszystkich historii. Najwyraźniej zrobił to prawidłowo, skoro książka szybko stała się bestsellerem. Z pewnością nie stało się to bez powodu. 

Czy wiesz że...
Trudno opisać tego typu literaturę. Wiele osób stara się ją omijać szerokim łukiem, część w ogóle nie ma pojęcia o istnieniu tak niedocenionej części literatury, ale istnieje grupa osób, która jest zauroczona trudnymi sformułowaniami i wychodzeniem autorów poza paradygmaty przyjęte w nauce.  Jednak ogólnie, uważamy literaturę naukową za bardzo męczącą, wymagającą skupienia i niewyobrażalnej uwagi (Proszę się nie tłumaczyć, wszyscy tak myślimy). 
Ta książka udowadnia, że można połączyć ciężki do zrozumienia materiał naukowy z ciekawymi historiami. Dodatkowo styl Stevena Johnsona jest bardzo zrozumiały, lżejszy niż przewidywany jest w standardowych "podręcznikach". Pisarz mający na koncie kilka powieści popularnonaukowych wiedział dokładnie, że jego przewodniemu gatunkowi potrzeba mocnego kopa i wymierzył go decydując się na wydanie właśnie tej wspaniałej książki.

Wspominałam też o obrazkach? Nie? To wspominam. Wewnątrz znajdziecie bardzo dużą ilość portretów, schematów i zdjęć pierwszych wynalazków. 

Cały materiał jest podzielony na 6 rozdziałów tematycznych. W każdym dowiecie się o niesamowitych wynalazkach z dziedziny dźwięku, światła, czasu i wielu innych. Na koniec autor postanawia nas uraczyć konkluzją na temat podróży w czasie! 

Małe wielkie odkrycia to książka, która może się wam wydawać trudna. Może odrobinę nudna i sztywna. Ale kiedy zaczniecie czytać i wgłębiać się soczyście interesujący tekst, gwarantuję wam, już nigdy nie będziecie myśleć o literaturze popularnonaukowej tak jak dawniej. Czysta wiedza zaklęta w ciekawą książkę. Bardzo polecam!

Czy mieliście okazję zapoznać się z książką? Może jesteście  jej ciekawi ? Za niedługo święta: czy podarowalibyście ją komuś w prezencie bożonarodzeniowym? Dajcie znać w komentarzach!



Dziękuję serdecznie wydawnictwu Sine Qua Non za ufundowanie egzemplarza i możliwość przeczytania tej książki. Tytuł możecie nabyć także w serwisie empik.com

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Oj z pewnością kupie ją siostrze, kocha takie rzeczy :D

    snieznalaguna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcześniej nie byłem do końca przekonany, co do tej książki. Teraz, po Twojej recenzji, jestem pewien, że ją sobie kupie :) Coś czuję, że mi się spodoba :D

    Pozdrawiam :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No niby ciekawa książka, ale nie kupiłabym. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba raczej nie jest dla mnie - nie wiem czemu, ale trochę szkoda byłoby mi ją kupić.
    Nominowałam Cie do LBA. Więcej informacji na: houseofreaders.blogspot.com
    Mam nadzieję, że odpowiesz na moje pytania. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.