S- Szklany Miecz

19:31:00


Wojna o czerwoną krew trwa. Mare wciąż poruszona makabrycznymi zdarzeniami, które ją dotknęły na Kościńcu, zaczyna myśleć o przyszłości swojej i innych takich jak ona- Czerwonych ze srebrnymi mocami. Wie, że jest ogromną bronią w rękach Szkarłatnej Gwardii i wie, że jest im potrzebna. Dzierży w sobie ogromną moc, ale także dar przekonywania. Jest też całkiem znaną twarzą w Norcie, ale poza jej granicami. To czyni ją niebezpieczną.  Mare, czyli dziewuszka od błyskawic, Cal- upadły książe, Shade-  żołnierz z krwi i kości, Farley- przewodniczka opozycji- łączy ich cel. Mają znaleźć i ochronić wszystkich Czerwonych- Srebrnych ilu widnieje na liście Juliana, dobrego przyjaciela Mareeny i Księcia. Ale jest jeden wielki problem. Być może kilka dużych problemów.
Jest Królowa Elara. Jest Maven. I dlatego jest wojna. 
Szkarłatna gwardia powstaje, Czerwona niczym świt.
A Mare, dziewuszka od błyskawic, musi się zmierzyć z własnymi demonami. A to jej największa wojna jaką będzie jej dane obcować. Gra zaczyna się. I to już teraz.


Powroty
Od razu, na wstępie nadmienię, że jeszcze nigdy nie byłam tak załamana po przeczytaniu książki. Nie chodzi o treść, bo jest znośna (ale to za momencik), ani o bohaterów (choć dałabym im minusa w tej części), ani o nic poważnego co mogłoby mnie okropnie zrazić. Pamiętam, że Czerwona Królowa bardzo mi się spodobała, a szczególnie miotający ogniem, ciemnooki książę Calore, którego zawsze lubiłam bardziej od jego młodszego brata Mavena. Historia bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ połączenie Rywalek z X- menami to zawsze dobry miszmasz. Ale kiedy sięgnęłam po Szklany miecz, coś zaczęło mnie irytować w Mare i w reszcie starych bohaterów. Coś naprawdę mi w tej książce nie gra. Nie bierzcie jednak mojego zdania do serca, bo to tylko moje zdanie. Tak czy siak, kontynuacja serii o Czerwono-srebrnej wydaje się być dobra. Dlaczego tylko się mi wydaje?

No cóż, mam wrażenie, że druga część to tylko historia pośrednia pomiędzy pierwszym, a trzecim, prawdopodobnie ostatnim tomem. Duża ilość akcji, naprawdę ogromna masa walki, ucieczek, misji, prądu, ognia, super-mocy, krzyków, ran to dobre rozwiązanie w książkach, szczególnie o takiej tematyce. Autorka, Victoria Aveyard, postarała się, aby czytelnik przestał oddychać z wrażenia. Tak też jest- bardzo dużo rzeczy nas zaskakuje, dużo ekscytuje, aż chce się przewrócić kartkę, żeby dowiedzieć się jak to się potoczy do końca. I tu muszę dodać swoją kolejną uwagę- odniosłam wrażenie, że jest dużo walki, a za mało tego "czegoś". Przerywników, rozmów, wywodów bohaterów. Myślę, że to jest właśnie tak kwestia, która mnie tak okropnie odrzuciła. Ale sam styl pisania, sam pomysł na akcję- jak najbardziej dobry. Tu nie muszę się niczego czepiać.

Mare musi walczyć ze Srebrnym wojskiem i szaleństwem Mavena, psychicznymi umiejętnościami jego matki i z narzekającym Czerwonym ludem. Największy bój toczy się jednak w jej samej- dziewczyna siłuje się ze sobą, ze swoją tęsknotą i ze zdrowym rozsądkiem. I w tym momencie zaczyna się ta psychomachia- na jednym ramieniu siedzi jej srebrna, bezwzględna Mareena, a na drugim szepcze jej do ucha Mare, czerwona dziewczyna z Palów. Srebrna dama nie cofa się przed niczym, jest rozsądkiem i zadziornością, a czasem oschłością. Czerwona złodziejka to ostatek normalności i codzienności Mare, do której Dziewuszka od błyskawic bardzo chce wrócić. Odpycha złe myśli, tak jak odpycha swoich bliskich- w tym księcia Calore'a, który stanął po stronie Szkarłatnej Gwardii. I tu jest kolejny problem- może tylko problem ze mną. Mare w Szklanym Mieczu przechodzi samą siebie w swojej walce, ale gdzieś po drodze wydaje się gubić w swoich utartych celach i nawet w swojej postaci. Calore również jest tutaj niemrawy, a tak na niego liczyłam. Oczywiście, znamy powody ich zachowań, ale po prostu nie mogłam się przyzwyczaić do tak sztywnej atmosfery. 

ALE żeby tak wszystkiego nie negować- są nowi bohaterowie! I to oni według mnie ratują całe to przedstawienie (bo takim jest, ale musicie się sami o tym przekonać) i to w intrygujący sposób. Poznajemy garstkę postaci m.in kolejnych Czerwono-srebrnych, nazwanych Nową Krwią, nowego dowódcę Gwardii i ludzi epizodycznych, ale jakże enigmatycznych. Wdałabym się w dyskusję, ale to recenzja, która nie powinna mieć w sobie spojlerów więc muszę się wstrzymać. Powiem tylko, że szczególnie spodobała mi się postać, która pojawiła się znikąd, bo tego typu charaktery zawsze ciekawiły mnie najbardziej. A jeśli już jesteśmy przy charakterach- zajmijmy się tym złym.

Nikczemnicy, okrutnicy i złoczyńcy w książkach to często ulubieni bohaterowi. Oczywiście, zależy to od tego jak wykreowana jest sama postać i od jej przeszłości. Powiem krótko: Maven kiedy jeszcze żyliśmy w sielance Czerwonej królowej konkretnie mnie irytował. Wiedziałam, że to jego milutkie usposobienie to tylko przykrywka jego prawdziwej natury. Zwykle mam takie przeczucia, i niestety albo -stety się sprawdzają. Ale, ale...coś strasznego się stało i Maven, tak przeze mnie nielubiany, nagle zaczyna zdobywać charakter. Dzieje się tak, ponieważ... no cóż... jest szalony. A wszyscy wiemy z filmów, seriali i książek, że to ci szurnięci dają nam sporą dawkę rozrywki. W pewnym momencie zaczął mi nawet przypominać Moriartiego z serialu BBC, Sherlock, a Moriarty to po prostu kawał dobrego złoczyńcy i świra, przy okazji.

 Szklany miecz to kontynuacja bestsellerowej powieści Victorii Aveyard pt. Czerwona królowa. Opowiada o Mare, dziewczynie z błyskawicami, która musi wziąć życie setek ludzi takich jak ona, w swoje wypełnione energią ręce. Powieść jest bardzo dobrym dopełnieniem poprzedniej części, ale i emocjonującą zapowiedzią finału. Finału, który z pewnością będzie krwawy.

Czy Szklany miecz trafił już w wasze ręce? Czy już ją przeczytaliście? Co czujecie? Co wam nie pasuje, a co was intryguje? Piszcie w komentarzach.

Ps. I ta przepiękna okładka. Choćby ta książka była kompletnym gniotem, nigdy, przenigdy nie powiedziałabym złego słowa na temat okładki. A twarda oprawa- CUDO! :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Jestem właśnie w trakcie tej książki i jedyną rzeczą, jaką mogę o niej powiedzieć, to to, że niesamowicie irytują mnie bohaterowie. Okładka jest przepiękna! Mam to szczęście i mam ją w twardej oprawie *.*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu nie mogę się przyzwyczaić do ich nowych humorków, nowi bohaterowie strasznie mi się podobają :) I tak- twarda oprawa rządzi :)

      Miłego czytania :3

      Usuń
  2. O widzę, że jak komuś się nie podobał pierwszy tom aż tak dobra to zachwyca się nad drugim, albo wręcz na odwrót :) Mnie pierwszy tom się podobał, ale szału nie było. Po drugim zamierzam sięgnąć, ale nie wiem dokładnie kiedy, bo jakoś mi się do tego nie spieszy. Choć nie powiem zaintrygowali mnie wspomniana przez ciebie kreacja bohaterów mnie niesamowicie zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki jeszcze nie czytałam, ale przyjaciółka ma zamiar mi pożyczyć. Jak dla mnie 1 tom był okej, ale bez fajerwerków. Co nie zmienia faktu, że jeżeli tam jest osoba przypominającego mojego ukochanego Jimmego, to muszę przeczytać♥

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze niczego autorstwa pani Aveyard. Coraz częściej słyszę negatywne opinie i już sama nie wiem czy sięgać po jej książki.

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.