L- Listy niezapomniane tom II

16:35:00


Tradycja pisania listów wygasła wraz z XXI wiekiem i nie wydaje się także odradzać. W naszych skrzynkach pocztowych znajdują się głównie prostokątne, szeleszczące koperty z rachunkami, czasem pocztówki z wakacji lub karty urodzinowe. Mamy kryzys korespondencyjny. Jednak w tym regresie, pomysł na ożywienie w tej  dziedziny znalazł Shaun Usher, pisarz i twórca blogów. Zebrał bardzo stare i zaskakujące listy, czasem sławnych i szanowanych ludzi, ale i zwykłych zjadaczy chleba. "Lisy niezapomniane tom II" to kolejna seria wspaniałych i ciekawych korespondencji z całego świata, także różnych przestrzeni czasowych. Chcielibyście wiedzieć co Marge Simpson miała do powiedzenia byłej pierwszej damie USA Barbarze Bush? List motywacyjny na posadzie w Hogwarcie i jego odpowiedź napisana przez samego Profesora Dumbledore'a? Może chcecie poznać listy z nieba? Wszystkie są bardzo ciekawe, niektóre mocno emocjonalne, jakby kartka papieru wessała wszystkie uczucia redagującego. Każdy- unikalny, bezcenny i znany małej grupie ludzi. Ci, którzy je czytają są jednym z czynników, który pozwala pozostać listom niezapomnianymi.

Ludzie lisy piszą...

Pisali. Teraz trudno o prawdziwą korespondencję, o słowa zapisane na papierze w zwykłej białej kopercie. Świetność przerwały telefony internet z e-mailami  i cud SMS-sów. Oczywiście wymienione środki są o niebo wygodniejsze, ale w jednej kwestii przegrywają z kretesem w starciu z tradycyjnymi listami. Otóż zwykła kartka papieru, czasem koślawe na niej pismo i koperta ze znaczkiem ma niezwykłą duszę. Tego nie można jej odmówić. 
To miłe zjawisko uwidacznia się również podczas lektury Listów Niezapomnianych. Gdy zamierzeniem autora było wzbudzenie śmiechu u adresata, śmiejemy się; Kiedy w liście zawiera się wyraz smutku czy żalu, serce robi nam się ciężkie, a jeśli to czyta rozpacz przelana na papier- płaczemy. Mimo tego że prawdziwy list nigdy nie był adresowany do nas, wydaje nam się, że właśnie wyjęliśmy pocztę ze skrzynki pocztowej, otwarliśmy sklejoną kopertę i zasiedliśmy do czytania. Treść każdego trafia nas dogłębnie, pozwala nam się poczuć odbiorcą słów nadawcy. Tworzy się więź pomiędzy czytelnikiem a książką. Ci, którzy twierdzą, że najlepsze historie pisze samo życie, w tym przypadku mają pełną rację.

Trochę zabierałam się za tę recenzję, ale nareszcie się ukazuje. Miałam jeden problem. Bardzo duży problem. Forma tego cudownego czytadła. Nie ma tutaj jednej historii, ani postaci przewodnich. Ani, żadnego rysu fabularnego. Są listy, każdy inny. Wiele z nich traktuje o kompletnie nie dotyczących nas tematach, część jest nam bliska. Pojawiają się różne formy pisemne, różne style- niektóre potoczne, inne melodyjne i płynne. Trudno wyodrębnić jeden konkretny przekaz. Mimo tego, Listy Niezapomniane tom II to jeden z najwspanialszych, o ile nie najwspanialszy ( na równi z tomem I) zbiór tego typu. Wciągnęłam się, mimo że to nie jest powieść, która miałaby mnie zaskoczyć. Nie mogłam się oderwać, choć wydaje się, że trudno tego dokonać.

Zagłębiłam się w historię ludzi, w ludzkie przemyślenia, w których główne role odgrywają prawdziwe osoby z autentycznymi problemami i emocjami, które tak ciężko ubrać w słowa. I czasem mamy wrażenie, że nasze codzienne życie to bardzo nudna męczarnia i że trudno je odczarować z tej klątwy. Nie mamy jednak żadnego pojęcia o tym, że to historia wspaniała, która mogłaby nadawać się na ciekawe opowiadanie czy nawet powieść. Każdy list z tego dość ciężkiego (fizycznie) tomu udowadnia tą koślawo i nieporadnie sformułowaną tezę. 

Jednym z większych plusów jest sam sposób redagowania listów. W jakimś sensie nadawcy znalezionych listów oszczędzili Shaun'owi Usher'owi i jego redakcji tony pracy. Ich teksty są odbiciem lustrzanym ich emocji lub charakterów. Brak interpunkcji i kompletny chaos wypowiedzi świadczy o stanie psychicznym osoby piszącej. Błędy językowe czy ortograficzne zaznaczają wykształcenie lub umiejętności redaktorskie nadawcy. Lakoniczność wiadomości daje nam znać o pośpiechu lub zdenerwowaniu. Każdy ten czynnik tworzy osobowość, którą sobie wyobrażamy i akceptujemy. I to pomaga się nam wczuć w odbiorcę.

Być może nikt nie spodziewa się elementów zaskoczenia w Listach Niezapomnianych tom II, przyznam, że ja również nie liczyłam na szokujące elementy. One tutaj istnieją, co jest kolejnym mocnym argumentem, który potwierdza, że ta książka to arcydzieło. List małej Amerykańskiej dziewczynki do I sekretarza ZSSR Jurija Andropowa? Czemu nie! Dziwne poczucie humoru i grubiaństwo Wolfganga Amadeusza Mozarta? Tak było naprawdę! Huxley pisze do Orwella? To świetna mieszanka. Każdy list ma mniejszy lub większy element zaskoczenia, co czyni go wyjątkowym. Polecam, naprawdę książka godna wielokrotnej lektury!

I na koniec- w nieco niezwięzłej konkluzji- samo wydanie. O okładce nie muszę raczej wspominać, bo ta i poprzednia były prześliczne, proste i nieprzesadzone. Bardzo podoba mi się także pięknie wykaligrafowany tytuł. Ale przede wszystkim redakcja. REDAKCJA! Tłumaczenie tego cuda musiało być nie lada wyzwaniem i po prostu męczącym zajęciem. Ale dzięki profesjonalizmowi ekipy wydawnictwa każde słowo jest na swoim miejscu. Poprzedni tom Listów Niezapomniany został nawet nagrodzony za najlepszą redakcję i tłumaczenie Jakuba Małeckiego, autora niesamowitego Dygotu, I warto też docenić, krótkie dopiski wyjaśniające kontekst listu lub wtrącające wątki historyczne czy obyczajowe. Jeszcze raz gratulacje!

Czy spotkaliście się już z Listami Niezapomnianymi? Jak podoba wam się zamysł autora? Co podobało wam się najbardziej? Piszcie w komentarzach.




Za egzemplarz i świetnie wydaną książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.



You Might Also Like

1 komentarze

  1. Bardzo lubię czytać wszelkie rodzajów listów, a ta książka jest ich skarbnicą! Drugi tom już czeka na mojej półce, a wkrótce mam nadzieję nadrobić braki i sięgnąć po tom I :) Zostaję na dłużej i dodaję do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.