Serialowy biuletyn #2- Z kart komiksu

11:54:00

Witam was już jako dumna 17-latka. Wczoraj (24 czerwca) miałam urodziny, o których poniekąd zapomniałam przez stresujący dla mnie koniec roku szkolnego. I był dla mnie taki nie przez -powiedzmy- formalny charakter, a przez ogromne upały jakie nawiedzają Tarnów, bądź co bądź jeden z polskich biegunów ciepła.Nie polecam żyć w jego okolicach kiedy termometry wskazują więcej niż 35 stopni. Ale choć mam świadectwo z paskiem w dalszym ciągu nie jestem z siebie zadowolona. Bo mam wrażenie, że mogłabym postarać się bardziej i dowartościować się wysoką średnią. No cóż, będę się starać z rok. Nie o tym jednak chciałam dzisiaj napisać, chyba że lubicie słuchać czyiś narzekań, jeśli tak, stay tuned :D

Poprzedni post o serialach dał mi dużo frajdy. Napisałam go dość szybko i nie miałam przerw w dostawie weny, co się często u mnie zdarza. Dzisiaj post będzie obejmował seriale, których historie są oparte na komiksach (które gdybym mogła, pożerałabym seriami). Sama jestem posiadaczką jednego egzemplarza komiksu t.j  Zabójczy żart (polska wersja od wydawnictwa Egmont) i czytałam go już z kilkanaście razy, ponieważ jest ciekawy i niesamowicie psychiczny. Bardzo wciągający. Trochę straszny. Bardzo straszny. Niedawno, po wielkim sukcesie Arrow (którego osobiście nie lubię) seriale tego typu zaczęły wyrastać na podłożach różnych stacji jak grzyby po deszczu i to zarówno te, których bohaterowie pochodzą od Marvel Comics i od DC comics. Wojna trwa nawet w telewizji.













 The Flash
O tym rozchwytywanym przez nerdów z całego świata serialu mówiłam już dawno w osobnym poście. Wtedy miałam wielkie wątpliwości co od jego jakości, ale później wszystko zaczęło się ładnie zasklepiać i łączyć. The Flash  opowiada o...Flashu- superbohaterze , który posiada moc pędu, która z kolei umożliwia mu bieganie z niewyobrażalną prędkością. Mam wrażenie, że większość z was zna tę postać, choćby z samej popkultury lub starszego serialu. Ale tak naprawdę historia serialu nie kręci się wokół samego superbohatera, ale jego prawdziwej tożsamości- Barry'ego Allena (w tej roli niesamowity, mój ulubiony Grant Gustin). Obydwa sezony są pełne wartkiej akcji, emocji i niespodziewanych przeciwników. Niektóre odcinki ogląda się jak na szpilkach, inne chciałoby się ominąć. Warto zwrócić uwagę na efekty specjalne, które- jak na serial są całkiem przyzwoite. Gra aktorska głównych aktorów jest całkiem dobra, ale oczywiście- mogłaby być lepsza. Pierwszy sezon był ciekawy, ale drugi sezon ma w sobie pierwiastek tajemnicy. Wątki są jeszcze bardziej skomplikowane, do tego dochodzi obecność przedziałów czasowych i wymiarów...można oszaleć. Myślę, że ten serial spodoba się większości z was. Warto poświęcić na niego czas.
Sezon (2)- 22 odcinki  Dzień nadania: Wtorek (Środa)











Agent(ka) Carter
Jest rok 1946 r. Peggy Carter, po zniknięciu Kapitana Ameryki, zostaje przeniesiona na stanowisko sekretarki w departamencie Nauk Strategicznych. Po stracie ukochanego- Stevena Rogersa, kobieta musi się przyzwyczaić do nowego charakteru pracy. W pewnym momencie o pomoc prosi ją oskarżony o zdradę Howard Stark- ojciec znanego nam dobrze Iron Mana. To nie jest zwykły film o superbohaterach. Peggy nawet nie jest superbohaterką, a jak się domyślamy- agentką. Umieszczony w czasach powojennych serial, ma swój charakterystyczny klimat, który bardzo mi się podoba, choć zdążyłam obejrzeć tylko jeden sezon, ponieważ początkowo został odwołany, aby długi czas potem odrodzić się w drugim. W każdym razie historia jest ciekawa, a główna bohaterka bardzo charakterna. I nosi się modnie. I ma świetną fryzurę. Koniecznie musicie go obejrzeć! Szczególnie jeśli jesteście fanami Avengersów. Wiele się o nich dowiecie, a w szczególności o Kapitanie Ameryce- za którym, o ironio, nie przepadam. Chris Evans ratuje jego postać ;3
Sezon (2)- 8 i 10 odcinków. Pełny wymiar sezonu jest jeszcze nieznany    Dzień nadania: wtorek

To dwa seriale, które warto polecić. Poszukałabym trzeciego, ale...Czy wspomniałam, że jest za gorąco, żeby robić cokolwiek? Na razie życzę wam miłych wakacji :) Następny post będzie o moich ulubionych - SITCOMACH!

You Might Also Like

4 komentarze

  1. o The Flash słyszałam wiele pozytywnych opinii i zdecydowanie mam go w planach, ale do Agentki Carter mnie nie ciągnie. Skoro jesteśmy przy komiksowych serialach, oglądałaś może Agentów T.A.R.C.Z.Y? Początki były ciężkie, ale potem naprawdę się wyrobili, trzeba tylko przebrnąć przez kilka pierwszych odcinków. Zdecydowanie polecam :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  2. "Agentka Carter" to jeden z lepszych seriali jaki oglądałem głównie dlatego iż w końcu dostajemy bohaterkę pozbawioną jakichkolwiek super mocy. Musi wykazać się intelektem, sprytem oraz czasami urokiem osobistym. W końcu bohaterka z prawdziwego zdarzenia w Świecie zawładniętym przez facetów. "Flash" też super trochę szkoda że nasza telewizja ma taki zapłon i nie tłumaczy z taką prędkością w jakiej pojawiają się odcinki zagranicą. Nie są to jednak jedyne seriale. Polecałbym również "Gotham" czyli młodzieńcze lata Batmana, "Supergirl" oraz "Arrow".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotham śledzę od samego początku i to mój ulubiony serial, po prostu go kocham. Możesz o nim przeczytać w poprzedniej części "Serialowego biuletynu" i w kilku oddzielnych postach :)

      Usuń
    2. A z przyjemnością poczytam :) to naprawdę znakomity serial :) wspaniale jest zobaczyć jak to wszystko się zaczęło :) zapraszam również do mnie na recenzję "Gotham" :) nie będę zamieszczał linku bo to nie wypada :)

      Usuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.