T- Tytany (Victoria Scott)

18:22:00


Astrid uwielbia tytany. Maszyny wyścigowe ku jej uciesze mkną po torze pełnym niebezpieczeństw z szaleńczą czerwienią w oczach. Przebiegają przez linię mety z przerażającą prędkością. Wydaje się, że ziemia wokół toru Cyklon się trzęsie. Astrid i jej przyjaciółka Magnolia oglądają wyścigi tytanów zza siatki odgradzającej ich od widowiska. Tak spędzają połowę swojego dzieciństwa. Rozrywka ta jest odskocznią od ich na co dzień niezbyt wesołego życia. Rodzina Astrid popada w długi, jej ojciec traci pracę. Powoli kończą im się pieniądze. Nadarza się jednak okazja na szybki zastrzyk gotówki. Na uwolnienie rodziny spod ciężaru walących się na nich długów. Wyścig.  Dla Astrid, wielkiej fanki tytanów to nie tylko sposób na zarobienie pieniędzy. To pokaz dumy. I walka o lepszą przyszłość dla wszystkich po drugiej stronie płotu.

Galopem przez życie
Nasza główna bohaterka nie może się pochwalić aż taką swobodą poruszania się po swoim życiu. Od najmłodszych lat doświadcza klęski biedy i konfliktów rodzinnych. Hazard, który tak uwielbia obserwować odebrał im wszystko. Jej dziadek przegrał ich cały majątek, zostawiając swoją rodzinę na pastwę losu. Życie Astrid nie należy do najłatwiejszych. Z pewnością istnieją ludzie, którzy mają lepiej. Kiedy jednak na jej drodze staje tytan- pierwszy model, praktycznie prototyp- dziewczyna zaczyna się zastanawiać. Czy mogłaby zaciągnąć się do tego fanatycznie zakazanego w jej zajęcia? Okazuje się, że mogłaby. I to robi. Dla siebie, dla rodziny, dla całego smutnego i biednego Detroit.
Astrid Sullivan, bohaterka zwykłego ludu.

Wydaje mi się, że ostatnie określenie bohaterki jest sarkastyczne. Owszem, miało być odrobinę sarkastyczne i powiedziane znudzonym tonem. Victoria Scott- bardzo utalentowana młoda pisarka, autorka książek takich jak Ogień i Woda czy Kamień i Sól - tym razem zaskakuje nas na inny sposób. Wyścigi na pół mechanicznych koniach, w którym ten należący do głównej bohaterki wydaje się być praktycznie bez szans, ale mimo to kosi swoich rywali i zaskakuje publiczność? Sam pomysł na wyścigi to wcale nie głupi pomysł, wręcz przeciwnie- całkiem dobry, bo zaskakujący, ale tę sielankową wizję przyjemnej historii niszczy sposób w jaki fabuła się rozwija (i główna bohaterka, jak zwykle). Astrid Sullivan jest odważna. Astrid Sullivan musi uratować swoją rodzinę. Astid Sullivan staje przed wyzwaniem. Astrid Sullivan pokonuje większość swoich słabości. Astrid Sullivan walczy dla swojej strefy. Astrid Sullivan mimo ogromnych przeszkód dociera do celu. Wszystko obserwują media. Kiedy w literaturze młodzieżowej pojawiła się nastoletnia bohaterka o imieniu Katniss, schemat wszystkich nastoletnich bohaterek stał się bardzo podobny albo podobieństwo stało się o wiele bardziej widoczne. I to, że Astrid Sullivan, dziewczyna, która o coś walczy, jest tak porównywalna do każdej innej dziewczyny, która walczy, wcale nie jest winą samej autorki. To już wyuczony literacki archetyp (może bardziej topos), który stworzyła sobie nowoczesna sztuka.W niektórych książkach taki zabieg działa bardzo dobrze, w innych zaś nieco gorzej. W Tytanach historia o bohaterce gra całkiem dobrze.

Bardzo trudno powiedzieć mi coś pewnego o tej książce. Konkluzja na samym końcu recenzji będzie podsumowaniem moich opinii, ale w dalszym ciągu trudno mi cokolwiek napisać. Z jednej strony całkiem przyjemnie mi się czytało, z pewnością zważywszy na świetne pióro Victorii Scott, z drugiej jednak- wizja wyścigów na mechanicznych koniach wydawała mi się komiczna i dlatego też nie mogłam się skupić. Ale kiedy przypominam sobie, że podobny problem miałam z poprzednimi książkami autorki. Pandory, pomocne stwory a la Pokemon, na początku wydawały mi się czymś śmiesznym, po drugiej książce- przywykłam do ich obecności w historii i przypomniałam sobie o ich ważnej roli w wyścigu. Tytany to powieść, która z pewnością ma dobry pomysł na siebie, ale przy moich gustach zupełnie się nie broni. 

Dodatkowo- prędkość z jaką wszystko się odbywa. Na początku wszystko idzie tak powoli. Historia wlecze się po kilkudziesięciu stronicach jak ledwo przechadzający się tytan. Tę część czytałam bardzo ospale, trochę mi zajęło zanim dotarłam do tej odrobinę ciekawszej części. Jak wgryzłam się w tą lepszą część książki, zauważyłam, że w zastraszającym tempie się kończy. Jakbyście zamknęli trylogię w jednym cienkim tomie, pozwolili mówić bohaterom przyśpieszone kwestie i robić połowę czynności, aby zaoszczędzić czasu. Rozumiem, że Tytany to historia bez kontynuacji, że to tylko jednorazówka. Trudno mi się tutaj z autorką nie zgodzić. Bo choć wydaje mi się, że mimo tych wszystkich wad, które wytknęłam książka ma potencjał, to wydaje mi się, że druga część byłaby tylko niepotrzebnym dodatkiem. To odrobinę paradoksalne, ale w moich oczach prawdziwe. Mieć wrażenie, że książka za szybko się kończy, ale nie chcieć, aby była podzielona w miarę na więcej książek. Czasem moje zdanie w sprawie jednej książki jest podzielone. Dlatego recenzje, które piszę są tak chaotyczne. Kiedy jednak dostaję taką powieść, mieszam jeszcze bardziej.

I jeszcze coś- czuję się na tę książkę odrobinę za stara. O ile taki syndrom nie występował w przypadku Ognia i Wody to podczas czytania Tytanów uświadomiłam sobie, że czas zabrać się za coś odrobinę bardziej poważniejszego (ale tak naprawdę to nie). Ta książka Victorii Scott może bardziej przypaść do gustu młodszym nastolatkom, z pewnością młodszym ode mnie. Po prostu wydaje mi się, że autorka starała się myśleć w bezpieczny sposób. Tak też napisała książkę. Bezpiecznie. Jeśli macie młodsze, nastoletnie rodzeństwo ta książka może im się spodobać :)

Tytany to książka, która zwraca uwagę swoją nietypową historią. Upór nastoletniej bohaterki doprowadza ją do sukcesu i szczęścia. Mimo ogromnego niebezpieczeństwa podejmuje wyzwanie i rusza w wyścigu. Ma bardzo ważny cel. Cel, który za wszelką cenę musi osiągnąć.


Dziękuję wydawnictwu IUVI za ufundowanie egzemplarza tej książki i możliwość jej przeczytania.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Koniecznie będę musiała sięgnąć. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przekonuje mnie ta powieść... Mimo tylu pozytywnych opinii, chyba ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.