Kiedy nie czytam...nie wzdycham, nie płaczę...

18:16:00

I żyję, jeśli myśleliście, że rozpłynęłam się gdzieś w najciemniejszych odmętach internetu. Powrót na bloga jest dla mnie ogromną przyjemnością, ale także przysparza mi odrobiny stresu- bo nie za bardzo wiem ile czasu uda mi się wygospodarować z tych kilku godzin po szkole, które najczęściej przeznaczam na bieżącą naukę i konkurs historyczny, bo wiecie- muszę napisać pracę badawczą. Pomyślałam, że pisanie postów to jednak bardzo dobra rozgrzewka przed wymagającym ciągłego myślenia i zaglądania w lekturę redagowania projektu o historii. Tutaj mogę pisać o czym i jakkolwiek chcę, więc to dobra terapia dla ściśniętej terminologią naukową weny. Ale kiedy uda mi się wybłagać od mojego poczucia dyscypliny chwilę wolnego czasu- nie czytam. Czytam tylko czasem, choć bardzo chciałabym czytać dużo. 
Bo widzicie, zdarzają się takie momenty w życiu miłujących czytanie ludzi, kiedy po prostu nie chce ci się czytać. A zmuszanie się do czytania jest co najmniej głupim i kompletnie bezsensownym pomysłem. Miewam przeświadczenie, że marnuję czas na innych rzeczach, że jednak powinnam sięgnąć po książkę, ale jednak tego nie robię. Czekam aż chęć wróci, bo wiem, że jeśli tak się stanie, czytanie będzie o wiele, wiele przyjemniejsze. I wiecie, od czasu do czasu trzeba sobie zrobić przerwę- tak jak ja to zrobiłam w przypadku bloga. Teraz wracam i mam nadzieję wrócić tu na dłużej (jednak w moim przypadku "na dłużej" prawdopodobnie znaczy na "dwa tygodnie"). 

"Co jednak można robić poza czytaniem? Czym potencjalny książkoholik może się zajmować, kiedy nie czyta? Czy to nie absurd, że przestajesz czytać, a w dalszym ciągu uważasz się za superpoinformowaną w tej kwestii? CZY DA SIĘ PRZEŻYĆ BEZ KSIĄŻEK? (odpowiedź: nie)" zapytacie.

Uwierzcie mi, drodzy współksiążkoholicy, że da się przeżyć bez codziennej lektury. Ja w dalszym ciągu jestem wielką miłośniczką literatury każdej odmiany, każdego języka i kultury. Dla mnie sama idea tworzenia własnych tekstów jest czymś absolutnie niesamowitym, ponieważ cały czas się zmienia, formuje się i miesza. Minęły już setki lat, a ludzie dalej tworzą inne historie o nowych tematykach i bohaterach. Zgłębianie jej przynosi mi dużą przyjemność, ale znalazłam też inne sposoby na spędzanie swojego czasu. 

Pamiętacie jeszcze o tej niby-powieści, którą pisałam? Okazuje się, że ciągle ją piszę i no cóż, bardzo mi się to podoba. Bohaterowie dalej czekają na kontynuację swoich żywotów, siedząc w swoich teoretycznych mieszkaniach i patrząc w niebo. Skupiam się na dialogach, ponieważ to właśnie one najlepiej oddają specyficzne charaktery postaci, które stworzyłam. Ale ciągle się zmieniają, ponieważ otrzymuję nowe zastrzyki inspiracji z całkowicie różnych źródeł, więc historia płynie zmiennym prądem. Cieszę się, że sama tematyka nabrała także filozoficznego posmaku, ponieważ mam wrażenie, że ten stanie się czynnikiem wyróżniającym historię, którą tak bardzo chcę wam podarować. Boję się jednak, że dystopia w uproszczonym wydaniu i filozofia pojęcia człowieczeństwa nie każdemu się spodoba. Mam nadzieję pokazać wam, czego możemy nie zauważać w naszym życiu i co zauważamy dopiero po fakcie, w przyszłości, która dla niektórych jest wspaniałą utopią, a dla innych zakamuflowaną dystopią. Więcej możecie doczytać w poście, który napisałam ponad rok temu, gdzie zawarłam zarys historii o dwóch miastach: klik!. I jako, że akcja powieści rozgrywa się gdzieś w na wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, chciałam, żeby gdzieś tam został zawarty pierwiastek polski albo chociaż słowiański, a więc niektóre słowiańskie imiona bohaterów są zapisane zgodnie z zasadami fonetyki języka angielskiego. To takie małe puszczenie oczka w stronę czytelników, z którego jestem zadowolona.

Zaczęłam się także zajmować malowaniem cyfrowym (malowaniem w programie graficznym na komputerze). Nie mam pojęcia czy wychodzi mi to dobrze, ale wiem, że jest to dla mnie sposób na odreagowywanie stresu po dniu pełnym nauki. Jeszcze się uczę, ale śledzę "profesjonalistów" i wyłapuję wszystkie przydatne sztuczki, które z pewnością pomogą mi pracować efektowniej. Jeśli chcecie wiedzieć co takiego rysuję, to powiem wam, że to nic szczególnego, ani bardzo wymagającego. Najczęściej są to fanarty do moich ulubionych seriali albo gier, ale zaczęłam także projektować wygląd bohaterów swojej powieści, co bardzo pomaga mi zdobyć kolejne zastrzyki weny do pisania. Pomaga mi również w trafniejszym opisywaniu ich wyglądu i zachowań. Dużo łatwiej jest coś opisać mając rzecz opisywaną przez swoimi oczami. Szukam także coraz to nowszych tematów swoich prac i próbuję nowych technik. Więcej opowiem wam w osobnym poście, który już się szykuje. Jeśli chcecie wiedzieć- nawet nowe logo Słownika Sztuki jest delikatnie poprawione cyfrowo. 

Co jeszcze robię, kiedy nie czytam? Uczę się. Tyle musicie wiedzieć.

Co wy robicie kiedy nie czytacie książek? Czy macie jakieś hobby, któremu oddajecie się bez reszty? Piszcie w komentarzach.

PS. Jednak stęskniłam się za blogiem :)



You Might Also Like

3 komentarze

  1. Co robię, jak nie czytam... Piszę, oglądam telewizje, albo yt, rozwiązuję zadania z matematyki albo oddaję się jakiejś robótce ręcznej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak nie czytam to uprawiam sport, uczę się języków, ogarniam materiał do szkoły, gotuję, oglądam seriale

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytanie nie jest całym moim życiem, jest raczej jego bardzo miłym dodatkiem. W wolnym czasie spotykam się ze znajomymi, spaceruję, oglądam seriale lub biegam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna część moich tekstów nie może być rozpowszechniania bądź kopiowana bez mojej zgody.